Derby z Gwiazdą na remis

Derbowy pojedynek Akademików z Gwiazdą kończył siódmą serię spotkań Futsal Ekstraklasy. W rywalizacji tej wszystko przemawiało za gospodarzami – atut własnej hali, pozycja w tabeli i bilans poprzednich spotkań tych zespołów w katowickiej hali. Po raz kolejny jednak rzeczywistość pokazała, że punktów nie można dopisywać sobie już przed meczem oraz że derby rządza się swoimi prawami.

 

Początek rywalizacji należał wprawdzie do podopiecznych Błażeja Korczyńskiego, już w pierwszej minucie katowiczanie mieli trzy dobre sytuacje do objęcia prowadzenia, ale świetnie w bramce gości interweniował Michał Barteczka, a raz w sukurs przyszła mu poprzeczka, po uderzeniu Roberta Gładczaka.

Gdy rudzianie przetrzymali szturm gospodarzy, zaczęli grać spokojniej, konsekwentnie w obronie i groźnie w kontrataku. Jedna z kontr, w 6 minucie rywalizacji, zakończyła się kapitalnym uderzeniem z pierwszej piłki Łukasza Biela i Rafał Krzyśka musiał wyciągać piłkę z siatki. Stracony gol, podobnie jak przed tygodniem w rywalizacji z FC Toruń podciął Akademikom skrzydła. Niby prowadzili grę, częściej byli przy piłce, ale ich ataki przypominały bicie głową w mur. Tymczasem po drugiej stronie zawodnicy Gwiazdy atakowali z rzadka, ale gdy już to czynili, zespół AZS-u był w opałach. W 10 minucie spotkania Krzyśka zdołał jeszcze zatrzymać strzał Jacka Hewlika oraz dobitkę Dmytro Drozda, ale trzy minuty później był już bezradny, gdy Hewlik z najbliższej odległości zamykał na długim słupku  składną akcję rudzian i strzał Biela. Do końca pierwszej odsłony nie wydarzyło się już nic istotnego i w efekcie na przerwę goście schodzili z dwubramkową zaliczką. Było również pewne, że podobnie jak tydzień wcześniej trener Korczyński będzie musiał podczas przerwy wstrząsnąć swoimi podopiecznymi, jeżeli Akademicy mieli liczyć na odwrócenie losów rywalizacji.

Jak dobrym motywatorem potrafi być popularny „Korek” okazało się już po niespełna czterech minutach drugiej odsłony. Wpierw faulowany w polu karnym był Tomasz Szczurek, a pewnym egzekutorem rzutu karnego był Paweł Barański. Po chwili w roli głównej ponownie wystąpił „Baranek”, doprowadzając do wyrównania, po rzucie wolnym rozegranym z Gładczakiem. W międzyczasie, po pierwszym golu dla Akademików,  w zespole Gwiazdy doszło do istotnej zmiany – kontuzjowanego Barteczkę zastąpił Aleksander Waszka.

Warto dodać, że po niespełna 5 minutach gry w drugiej części rudzianie mieli już na swoim koncie pięć przewinień, kilka minut później tyle samo mieli również katowiczanie. W 32 minucie meczu gospodarze, za sprawą Marcina Minkusa objęli prowadzenie i wydawało się, że scenariusz sprzed tygodnia się powtórzy. Tym bardziej, ze po chwili stanęli przed szansą na strzelenia czwartego gola - Robert Gładczak wykonywał przedłużony rzut karny, jednak nie trafił w bramkę. Po chwili przed szansą na wyrównanie stanął Mateusz Krzymiński, ale z przedłużonego karnego trafił w Krzyśkę. W 35 minucie Gwiazda cieszyła się już jednak z trzeciego gola – błąd defensywy i bramkarza gospodarzy wykorzystał Drozd, z najbliższej odległości pakując piłkę do siatki. Końcówka spotkania obfitowała w emocje i sytuacje podbramkowe, obydwa zespoły postawiły wszystko na jedną kartę i za wszelką cenę starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bliżej byli tego Akademicy – Jasiński uderzał przedłużonego karnego, ale Waszka świetnie wyczuł jego intencje.

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i zespoły podzieliły się punktami. Mimo faktu, że derbowy pojedynek dostarczył kibicom sporo emocji, mecz mógł się podobać i obie drużyny zostawiły na parkiecie wiele potu i serca, próżno było szukać zadowolonych z wyniku po którejkolwiek ze stron.

- Dla nas był to przegrany remis, tak naprawdę strata dwóch punktów. Z ostatnim zespołem w lidze, który dotychczas nie zdobył nawet punktu po prostu musimy u siebie wygrać. Tymczasem kolejny raz na pierwszą połowę po prostu nie wyszliśmy. Później gdy wydawało się, że mamy już mecz pod kontrolą, tracimy głupią bramkę po serii błędów, a do tego nie strzeliliśmy w ostatnich trzech meczach już sześciu przedłużonych rzutów karnych – ubolewał Błażej Korczyński.

 

Warto dodać, że sedziów i zawodników obydwu zespołów, przed spotkaniem gościnnie wyprowadzały dzieci z Akademii Piłki Noznej w Knurowie.

(son)

01 listopada 2015