Najważniejsze dobro zespołu

Minione 9 lat spędził w chorzowskim Clearexie, tam uczył się futsalu, z tym zespołem również zdobywał swoje największe trofea – Młodzieżowe Mistrzostwo Polski oraz brązowy medal Futsal Ekstraklasy. Także jako zawodnik Clearexu występował w futsalowej młodzieżowej reprezentacji Polski.

Krzysztof Salisz, bo o nim mowa, już w najbliższą niedzielę, w trzeciej kolejce Futsal Ekstraklasy, tym razem w barwach Akademików z Katowic, zagra przeciwko swoim niedawnym kolegom z drużyny.

 

AZS UŚ Katowice, w hali MOSiRu w Katowicach – Szopienicach, w niedzielę (9.10) o 18 podejmować będzie, w derbowym pojedynku, właśnie Clearex Chorzów. Zapytaliśmy sympatycznego 26-latka, jakie znaczenie ma dla Niego niedzielna potyczka.

 

- To kolejny ważny mecz ligowy, w którym będziemy chcieli zgarnąć pełną pulę. Dobrze weszliśmy w sezon i chcielibyśmy potwierdzić dobrą dyspozycję na własnym parkiecie, przeciwko takiemu renomowanemu przeciwnikowi jak Clearex. To derby, więc z pewnością łatwo nie będzie, po drugiej stronie zagra wielu moich kolegów, ale w czasie meczu nie będzie sentymentów. Gram teraz dla Akademików i ze swoim zespołem powalczę o 3 punkty. Nie podchodzę do tego meczu ambicjonalnie – więcej niż trzy punkty zdobyć się nie da, a dla nas właśnie zwycięstwo jest najważniejsze. Szanujemy przeciwnika, wiemy na co go stać, ale jesteśmy też przekonani o swojej wartości i sile, dlatego na pewno kibice mogą spodziewać się ciekawego widowiska – podkreślił Krzysztof Salisz.

 

Kogo z chorzowskiej drużyny darzy największym sentymentem?

- Fajnie będzie się spotkać z niedawnymi partnerami z zespołu, wielu z nich to moi dobrzy koledzy - Mariusz Seget, Daniel Wojtyna, Tomek Golly i kilku innych – na pewno darzymy się sympatią i szacunkiem, ale wiemy, że zarówno oni z mojej strony, jak i ja z ich, nie będziemy mogli liczyć na żadną taryfę ulgową. Dziewięć lat w Clearexie to był spory kawałek czasu, wiele doświadczeń, wiele przeżyć i wspomnień, wielu wspaniałych ludzi. To wszystko jednak przez te 2 godziny w niedzielny wieczór nie będzie miało znaczenia.

 

Czy w razie strzelenia swojej debiutanckiej bramki w barwach Akademików właśnie w niedzielnym meczu będzie w jakiś szczególny sposób ją celebrował?

 

- Mam nadzieję, ze razem z kolegami z drużyny będziemy celebrować zwycięstwo po końcowej syrenie. Ja nie muszę strzelać bramek, jeśli mimo tego będziemy wygrywać mecze. Najważniejsze jest dobro zespołu.

 

Jak zaaklimatyzował się w drużynie Pawła Machury?

Nowy trener, nowi koledzy, nowe otoczenie i nowe doświadczenia – w zespole Akademików czuję się bardzo dobrze i wierzę, że będę mógł się dalej rozwijać. Zebrała się tutaj drużyna z dużym potencjałem, mieszanka zawodników doświadczonych z młodymi, zmotywowana i zaangażowana grupa ludzi, głodna sukcesu. Trener ma pomysł na grę, między nim a zawodnikami jest chemia, a w samym zespole panuje świetna atmosfera – jeśli tak będzie nadal, a wiadomo że determinantem są zawsze wyniki, to będzie dobrze.

 

Czego możemy życzyć Krzyśkowi Saliszowi?

Na pewno zdrowia, konsekwencji, bo wtedy będę mógł wraz z drużyną powalczyć o - mam nadzieję - najwyższe cele w lidze. Przede wszystkim musimy się skupiać na każdym kolejnym meczu i każdym kolejnym przeciwniku. W najbliższą niedzielę życzyłbym sobie zwycięstwa nad Clearexem Chorzów.

 

(son)

07 października 2016