Podziękowania dla Pawła Machury !

Przed niedzielnym meczem w Bielsku Białej działacze Rekordu podziękowali swojemu byłemu zawodnikowi, a obecnie trenerowi Akademików - Pawłowi Machurze, za jego zaangażowanie i nieoceniony wkład w sukcesy Rekordu. Szkoleniowiec katowiczan to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i najsympatyczniejszych postaci polskiego futsalu, jak podkreślają wszyscy którzy się z nim zetknęli na parkiecie i poza nim - wybitny gracz i wspaniały człowiek.

 

Paweł Machura grał w barwach Rekordu 7 lat. W tym czasie m.in. został ze swoim zespołem Mistrzem Polski oraz trzykrotnie brązowym medalistą rozgrywek Futsal Ekstraklasy, zdobył Puchar Polski i Superpuchar Polski.

Najlepiej zobrazuje Jego osobę i poniższy wywiad z czerwca br., przeprowadzony przez Tadeusza Palucha (Żródło:Tadeusz Paluch www.bts.rekord.com.pl):

 

"Gdyby tak ująć osiągnięcia Tego gracza tylko z czasów gry w naszym klubie statystycznie i „z grubsza”, wyglądałoby to tak: pięć medali mistrzostw Polski w futsalu (w tym jeden złoty i cztery brązowe), po jednym Pucharze i Superpucharze Polski, 81 goli zdobytych dla Rekordu w rozgrywkach Futsal Ekstraklasy i dwa zerwane ścięgna Achillesa. A przecież były jeszcze udane występy w preeliminacjach UEFA Futsal Cup i, o czym już niewielu pamięta, trenerskie wicemistrzostwo kraju z drużyną U-18 „biało-zielonych” w MMP w sezonie 2009/2010. Co by nie powiedzieć, nie napisać – postać nietuzinkowa pod każdym względem, postać przez duże „P”. Zerwany końcem kwietnia br. Achilles sprawił, iż podjął decyzję o definitywnym zakończeniu kariery sportowej. Już niebawem ujrzymy go na ławce w roli szkoleniowca ekstraklasowego AZS UŚ Katowice. Drodzy Państwo, kibice Rekordu i sympatycy futsalu – Paweł Machura.

 

Przytoczyć tylko same liczby z czasów twojej gry w Rekordzie byłoby zwykłym uproszczeniem. To było chyba dla ciebie siedem sportowo „tłustych lat”?

- No przede wszystkim gdybym pomyślał wtedy, przed siedmiu laty, że tyle to potrwa, to przeprowadziłbym się do Bielska. Teraz trochę żałuję, że nie podjąłem wówczas takiej decyzji. Może wszystko potoczyłoby się trochę inaczej? Byłoby jeszcze lepiej? Siedem tłustych lat – fajnie brzmi, jasne, że tak! Przychodziłem do klubu-beniaminka Futsal Ekstraklasy i absolutnie nie spodziewałem się, że tyle ugramy w tym czasie. A przecież, to mówię już z perspektywy czasu, mogliśmy zdobyć jeszcze więcej. Od samego początku naszej gry na tym szczeblu byliśmy zespołem liczącym się i rozpoznawalnym, co cieszy. W sporcie rożnie bywa, nie zawsze jest się na szczycie. A my byliśmy non-stop albo na samej górze, albo w jej pobliżu – super! Prezes Janusz Szymura prowadził i prowadzi klub w bardzo dobrą stronę. I niech tak pozostanie, tego życzę Rekordowi.

A gdybym namówił ciebie na jedno szczególne wspomnienie z tych lat.

Już mówiłem o tym nieraz i w niejednym wywiadzie. Wygrana 1:0 w Chojnicach, mój gol i zdobyte wtedy mistrzostwo Polski. Wracałem wtedy do gry po kontuzji kolana. Szczególnie fajna była nasza droga powrotna z Chojnic, tego nie da się zapomnieć (śmiech).

Zapewne niewielu pamięta, a może nawet w ogóle nie wie, iż przygodę z „trenerską” zaczynałeś z 18-latkami Rekordu, w Tarnowie sięgnęliście po srebrne medale.

No tak. Szczerze mówiąc, to chyba wtedy pojawił się u mnie taki zalążek myśli – kurczę, fajnie być trenerem, może w przyszłości będę robił właśnie to? Na pewno był to jakiś bodziec do podjęcia się pracy trenerskiej z seniorami. Jak to wyjdzie – nie wiem, czas pokaże.

Opowiedz nam o swoich pierwszych przeżyciach trenerskich, np. z minionego piątku, gdy rano wstałeś będąc szkoleniowcem pierwszoligowca, a kładłeś się spać jako trener drużyny ekstraklasowej. AZS odziedziczył miejsce w FE w spadku po fuzji Nbitu z GAF-em.

- Byłem w szoku, nie spodziewałem się tego. Nic, trzeba się zabrać mocno do pracy, zakasać rękawy, stawiać sobie wysokie cele i obserwować co tego wyniknie.

Rozbrat z boiskową aktywnością jest definitywny i nieodwołalny?

- Tak, jest to decyzja ostateczna i nieodwołalna. Za dużo w ostatnich latach przeżyłem bólu i cierpienia. Zdrowie jest najważniejsze, a to nie pozwala mi na dalszą grę. Zerwanie drugiego Achillesa tylko przelało czarę mojej goryczy. Mam w życiu co robić, choć akurat z powodu moich kontuzji wszystko odbija się na mojej pracy w szkole. Nie da się tak, żebym co pół roku wypadał „z obiegu” z powodów zdrowotnych. W końcu ktoś kiedyś powiedziałby – Paweł, zdecyduj się, co chcesz w życiu naprawdę robić. Muszę więc postawić na coś trwałego, czyli prace w szkole oraz na trenowanie. Jeśli w tym drugim fachu będzie OK., będę to robił nadal, zostanę przy tym. Jeśli nie, spróbuję w życiu czegoś innego. Na razie jednak jestem pełen chęci do pracy i entuzjazmu. Ale zobaczymy co z tego będzie. 

Czyli do zobaczenia w hali przy okazji ligowego meczu: Rekord – AZS?

- Ale wcześniej na niedzielnym „Dniu Piłkarza” na stadionie Rekordu. Jednak teraz korzystając z okazji chciałbym bardzo gorąco podziękować wszystkim zawodnikom, z którymi grałem w Rekordzie przez tych siedem sezonów oraz tym, przeciwko którym grałem w tym czasie, a także tym, z którymi występowałem na boiskach w latach wcześniejszych. Wielkie dzięki dla trenerów spotkanych w trakcie mojej przygody z piłką oraz ogólnie - dla ludzi polskiego futsalu. Jeszcze większe dzięki dla kibiców, przed którymi miałem okazję przez te lata występować. W końcu to głównie dla nich graliśmy. Te siedem lat było dla mnie cudownym czasem, tym serdeczniej dziękuję całej społeczności Rekordu. A nade wszystko i za wszystko dziękuję prezesowi – Januszowi Szymurze. Teraz rozstaję się z klubem, ale kiedyś, w przyszłości, kto wie…."

 

Obecnie Paweł Machura zapisuje kolejny rozdział swojej futsalowej historii, tym razem jako trener Akademików i od razu zanotował z Akademikami najlepszy start w historii ich występów w Futsal Ekstraklasie. Mamy nadzieję, że swoje dzieło będzie kontynuował z naszym zespołem i czeka Go teraz siedem "tłustych" lat na ławce trenerskiej AZS UŚ Katowice ! Tego Jemu i sobie życzymy :)

(son, zdjęcie: beskidzka24.pl za pośrednictwem bts.rekord.com.pl)

19 października 2016