Punkt nadziei

Sobotnie spotkanie derbowe w Gliwicach, inaugurujące piętnastą kolejkę Futsal Ekstraklasy, pomiędzy miejscowym Nbitem i Akademikami z Katowic, było ważne dla obydwu zespołów. Gospodarze chcieli przełamać niemoc z drugiej rundy w której przed dzisiejszą rywalizacją zgromadzili zaledwie punkt i to z ostatnią Gwiazdą Ruda Śląska. Dodatkowo podopieczni Sebastiana Wiewióry z pewnością byli żądni rewanżu za „telewizyjny” pojedynek w Katowicach gdy w pierwszej rundzie ulegli AZS UŚ aż 1:6. Z kolei dla podopiecznych Błażeja Korczyńskiego mecz w Gliwicach, w kontekście sytuacji Akademików w tabeli, był meczem o zachowanie szans na utrzymanie. Dla katowiczan sytuacja była tym trudniejsza, że w dotychczasowych wyjazdowych potyczkach jako jedyni w ekstraklasie nie zdobyli jeszcze nawet jednego punktu,  w Gliwicach musieli radzić sobie bez pauzujących za kartki Adriana Patera i Pawła Barańskiego.

 

Pierwsza połowa spotkania z pewnością rozczarowała kibiców, ale wpływ na to miała waga tej potyczki, która zdeterminowała taktyki Nbitu i Akademików, które były zdecydowanie nastawione przede wszystkim na obronę dostępu do własnej bramki. Przewagę optyczną mieli katowiczanie, ale niewiele z niej wynikało. Aktywny był Tomasz Dura, próbował Marcin Czech, na strzały z dystansu decydował się Tomasz Szczurek, ale żaden z nich nie był w stanie zaskoczyć Łukasza Groszaka. Z drugiej strony najgroźniejszy był Przemysław Dewucki, ale jego uderzenie obronił Rafał Krzyśka, a w innej dogodnej sytuacji popularny „Pępek” przestrzelił. W zespole Nbitu wyróżniał się też Michał Cygnarowski, ale jego popisy kończyły się najczęściej w strefie obronnej rywali.

Po zmianie stron mecz był szybszy i bardziej emocjonujący. Nadal grę prowadzili katowiczanie, groźnie strzelali Marcin Krzywka i Dura, przed szansą na zdobycie prowadzenia był Krzysztof Piskorz, ale Groszak był na posterunku. W 23 minucie wpierw przed świetną okazją do strzelenia gola stanął Dewucki, ale przegrał pojedynek z golkiperem Akademików, a następnie zaskakująco, niemal z połowy boiska uderzył były zawodnik AZS UŚ,  Michał Włodarek. Piłka po jego strzale wpadła do siatki obok zaskoczonego Krzyśki i gliwiczanie prowadzili 1:0. Już kilkanaście sekund później bliski wyrównania był Marcin Minkus, ale w dogodnej sytuacji przestrzelił. Kolejne minuty to próby katowiczan i świetna postawa Groszaka oraz jego kolegów z formacji obronnej – skutecznie i pewnie ataki gości zatrzymywali Zbigniew Mirga, Tomasz Starowicz i Damian Wojtas. Akademicy z minuty na minutę tracili koncept, a gospodarze groźnie kontratakowali. W 33 minucie powinno być 2:0 dla Nbitu, ale w jednej akcji Wojtas, Dewucki i Cygnarowski, mając w sumie aż cztery okazje, nie potrafili trafić do siatki podopiecznych Korczyńskiego. To mogło się zemścić po niespełna minucie – sam na sam z Groszakiem znalazł się Minkus, jednak zamiast uderzać próbował dograć do Tomasza Stasiaka, który nie podążył jednak za akcją.

Na nieco ponad 4 minuty przed końcową syreną szkoleniowiec gości postawił wszystko na jedną kartę, wycofując bramkarza. Ten manewr już po kilkudziesięciu sekundach przyniósł efekt w postaci…wykluczenia Jędrzeja Jasińskiego, grającego jako „lotny” bramkarz. Zawodnik gości nieprzepisowo blokował Groszaka, a ponieważ miał już na koncie żółtą kartkę, drugie napomnienie spowodowało, że zamiast przewagi katowiczanie musieli grać w osłabieniu. Drużyna Nbitu nie skorzystała jednak z tego prezentu – bliski zdobycia drugiego gola był Dewucki, zawahał się Cygnarowski i w efekcie goście przetrwali okres gry w osłabieniu, a w końcówce znów zagrali z „wycofanym”, w roli którego tym razem wystąpił Dura. Tym razem szczęście dopisało Akademikom – skrzydłem przedarł się Szczurek, dograł do środka, gdzie nogę dostawił Krzywka i pokonując Groszaka doprowadził do wyrównania. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów, który tak naprawdę nie zadowalał żadnej ze stron. Dla katowiczan ten punkt może być jednak „oczkiem” nadziei, bo jest pierwszym zdobytym na parkietach rywali w całym sezonie.

(son)

 

14 lutego 2016