Dwie różne połowy

Od porażki 2:4 w Toruniu rozpoczęli rundę rewanżową Ekstraklasy Futsalu zawodnicy  AZS UŚ Katowice.

Wiadomo było,  że podopiecznych Pawła Machury czeka trudne zadanie. Choć akademicy jeszcze w grodzie Kopernika nie przegrali, to faworytem tego meczu byli gospodarze. 

Pierwsza połowa potwierdziła przewidywania i zespół FC Toruń w dość łatwy sposób zdobywał kolejne bramki, choć trzeba zaznaczyć, że już w tej części spotkania kilka razy klasę pokazał Neagu broniąc kilka trudnych strzałów przyjezdnych.

W 5. minucie AZS wykonywał kolejny rzut różny, po którym Cyman wyprowadził miejscowych na prowadzenie pokonując Bednarczyka po szybkiej kontrze.

Od tego momentu pojedynek nieco się wyrównał. W 16. minucie sędzia niepotrzebnie przerwał akcję wychodzącego na czystą pozycję Szczurka. Arbiter mógł jeszcze chwilę poczekać, bo prawdopodobnie defensor gości stanąłby przed szansą zdobycia bramki. Podyktowany został rzut wolny, z którego bramkę zdobył... Mikołajewicz. Źle rozegrany stały fragment gry, kolejna zabójcza kontra i było 2:0!

Katowiczanie starali się szybko odpowiedzieć uderzeniami z daleka, jednak nie do pokonania był bramkarz FC Toruń. Gdy wydawało się, że wynik przed przerwą nie ulegnie zmianie, popularny „Miki” po raz drugi wpisał się na listę strzelców i sytuacja gości zrobiła się bardzo trudna.

Po przerwie między słupkami AZS stanął Kamil Lasik, a w polu pojawili się Kmiecik i Tkacz. Natomiast parkiet musieli opuścić kontuzjowani Podobiński i Hewlik.

Z każdą minutą drugiej części gry rosła przewaga przyjezdnych. Miejscowi mieli problemy z rozegraniem piłki. W 24. minucie bliski pokonania Neagu był Kmiecik. Chwilę później świetnie piłkę przejął Krzysztof Salisz, lecz nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. Gdy wszyscy czekali na trafienie AZS, Sali chcąc przeciąć podanie rywala pechowo skierował piłkę do własnej bramki. Nie pozostało nic innego jak wycofać bramkarza. Od tego momentu trwało prawdziwe oblężenie toruńskiej twierdzy. W 30. minucie uderzeniem z daleka Daniel Wojtyna pokonał Neagu. Na tym nie koniec emocji. Kibice gospodarzy zaczęli drżeć o wynik. Mołdawski bramkarz dokonywał cudów. Bronił na siedząco, leżąco, a Katowiczanie co chwila łapali się za głowy. Cztery minuty przed zakończeniem meczu bramkarza z Torunia z bliska pokonał Musiał.  W 39. minucie tylko Neagu wie jak poradził sobie w pojedynku z akademikami broniąc strzał z kilku metrów. Kilkanaście sekund później Kmiecik trafił w słupek, a tuż przed ostatnią syreną piłkę z linii bramkowej wybił Kriezel.

Cóż, zabrakło czasu i szczęścia. Po słabej pierwszej połowie Katowiczanie pokazali charakter i byli bliscy wywiezienia choćby punktu z Torunia.

W piątek (12.01.08.) gramy z Red Dragons Pniewy i przekonamy się, czy nasza drużyna utrzyma poziom gry z drugich 20 minut sobotniego pojedynku.

 

FC Toruń – AZS UŚ Katowice 4:2 (3:0)

Bramki: Mikołajewicz – 2, Cyman, Salisz (sam) oraz Wojtyna i Musiał

 

AZS UŚ : Bednarczyk – Wojtyna, Cygnarowski, Podobiński, Szczurek – Lasik, Musiał, Hewlik, Salisz, Tkacz, Kmiecik, Pękala, Jasiński

Trener Paweł Machura

07 stycznia 2018