Jojo zatrzymał Rekord!

W sobotni wieczór (9 marca 2019) do Szopienic przyjechał Mistrz Polski i lider rozgrywek Rekord Bielsko Biała. Faworyta nie trudno było wskazać, tym bardziej, że Katowiczanie po raz ostatni urwali punkty "Rekordzistom" 13 grudnia 2014 roku, zwyciężając 5:4. Do ekipy Miłosza Kocota powrócili po kontuzjach Jędrzej Jasiński i Krzysztof Piskorz, a między słupkami od pierwszej minuty stanął Mateusz Bednarczyk, co kazało się strzałem w "10". Od pierwszego gwizdka sędziów swój styl gry starali się narzucić akademikom, Bielszczanie. Zespół Andrzeja Szłapy spokojnie rozgrywał swoje akcję ale w pierwszych minutach okazji bramkowych brakowało. Futsaliści lidera próbowali zaskoczyć Bednarczyka uderzeniami z dystansu, jednak tego dnia bramkarz AZS UŚ rozgrywał kapitalne zawody. W tym okresie gry poradził sobie z uderzeniami Popławskiego, Bondara czy Budniaka. Katowiczanie wyczekali rywala i w 9 minucie wyprowadzili zabójczą kontrę po której Piotr Łopuch zaskoczył Bartka Nawrata uderzeniem z kilku metrów. Rekord próbował przyspieszyć i szybko wyrównać, ale "Mati" się tylko rozkręcał z każdą minutą, broniąc coraz groźniejsze strzały przeciwników. Gospodarze ponownie przetrwali kilka minut przewagi przyjezdnych i w kolejnym szybkim ataku Jacek Hewlik dopadł do odbitej przez bramkarza rywala futsalówki i dał dwubramkowe prowadzenie swojej drużynie. Niewiele brakowało, a ten sam zawodnik ponownie wpisałby się na listę strzelców, jednak tym razem Nawrat był górą. Końcówka pierwszej połowy do pojedynek Rekord - Bednarczyk. Golkiper akademików dokonywał cudów, a jego interwencja z 20 minuty po uderzeniu Budniaka z najbliższej odległości, nie powinna mieć sobie równych w zabawie prowadzonej przez Futsal Ekstraklasę. Receptę na bramkarza gospodarzy znalazł dopiero w końcówce pierwszej odsłony .....Daniel Wojtyna, który pechowo interweniował i na przerwę Katowiczanie schodzili z prowadzeniem 2:1.Druga część meczu to gra głownie na połowie gospodarzy. Rywale wykonywali rzuty rożne jeden za drugim, a piłka po uderzeniach Mistrzów Polski, albo mijała cel, albo padała łupem Mateusza Bednarczyka. W 24 minucie Rekord dopiął swego i za sprawą Alexa Viany wyrównał. Gości remis nie satysfakcjonował i starali się pójść za ciosem, lecz znów bramkarz akademików bronił jak w transie. 8 minut przed zakończeniem spotkania wydawało się, że Bielszczanie osiągnęli swój cel. Obrońcami gospodarzy zakręcił Budniak i mocnym uderzeniem w długi róg dał prowadzenie liderowi. Teraz to jednak Katowiczanie zaczęli grać bardziej agresywnie już na połowie rywala, który łapał kolejne przewinienia. W 36 minucie przyjezdni sfaulowali po raz szósty i piłkę na 10 metrze od bramki Nawrata ustawił Tomasz Szczurek. Najlepszy strzelec AZS UŚ bez problemów trafił do siatki i na tablicy wynik, znów był remis. Kilkadziesiąt sekund później "Szczuru" mógł skopiować swój wyczyn, lecz tym razem pomylił się nieznacznie z przedłużonego karnego. Ostatnie minuty spotkania to napór futsalistów z Bielska i bardzo ofiarna gra w defensywie Katowiczan, co ostatecznie dało podział puntów, który należy uznać co najmniej w kategorii niespodzianki. Liczymy, że ten cenny remis podziała mobilizująco na akademików, przed którymi teraz dwa trudne wyjazdy do Gliwic i Chorzowa. Na pewno cieszy walka, determinacja i skuteczność, lecz przede wszystkim świetna postawa Mateusza Bednarczyka, który śmiało można powiedzieć, zatrzymał Mistrzów. Choć wiadomo,że bez pomocy kolegów, "Jojo" nie zostałby bohaterem tego pojedynku.W środę wracamy do rozgrywek o Puchar Polski. AZS UŚ zagra o godzinie 20.00 w Szopienicach ze Słonecznym Stokiem Białystok, stawką meczu awans do półfinału rozgrywek, co było by historycznym sukcesem Katowiczan.

AZS UŚ KATOWICE - REKORD BIELSKO BIAŁA 3:3 (2:1)

bramki: Łopuch, Hewlik, Szczurek

AZS UŚ : Bednarczyk - Łopuch, Hewlik, Dubiel, Wojtyna, Lasik, Gruszczyński, Jasiński, Szczurek, Pękala, Piskorz, Podobiński, Gładczak, Musiał Trener Miłosz Kocot

10 marca 2019