Szczęście po stronie lidera...

W sobotni wieczór w Toruniu doszło do bardzo emocjonującego pojedynku pomiedzy FC Toruń a AZS UŚ Katowice. Jak pisaliśmy w zapowiedzi, faworytem tego spotkania byli gospodarze, jednak, żeby zdobyć komplet punktów, gracze Łukasza Żebrowskiego musieli sporo się napocić. Dodatkowo Torunianie mieli w bramce Neagu, który był bez wątpienia bohaterem drugiej połowy tego meczu.Już na samym początku akademicy mogli prowadzić, lecz piłka po uderzeniu Jędrzeja Jasińskiego trafiła w słupek. W 4. minucie goście popełnili błąd i Elsner strzałem do pustej bramki dał prowadzenie swojej ekipie. Odpowiedź Katowiczan była natychmiastowa bo 12 sekund później toruński bramkarz sfaulował w polu karnym Krzysztofa Piskorza i Tomasz Szczurek pewnym uderzeniem z 6 metrów wyrównał. Do 15. minuty żadna z drużyn nie osiągnęła większej przewagi. Dopiero końcówka pierwszej połowy należała do miejscowych. Najpierw Wojciechowski pokonał Kamila Lasika, a dwie minuty później tej samej sztuki dokonał Mikołajewicz. Jeszcze w 19. minucie Spychalski mógł pokusić się o czwartą bramkę, jednak nie trafił z przedłużonego karnego.

Po zmianie stron do głosu zaczęli dochodzić podopieczni Miłosza Kocota, wierząc że można losy tego pojedynku jeszcze odmienić. Przewaga AZS UŚ rosła z każdą minutą. Tuż po wznowieniu gry atomowe uderzenie Gładczaka obronił niezawodny tego dnia Neagu. Cztery minuty później po akcji Szczurka, gospodarzy uratował słupek. Również nie byli w stanie zdobyć kontaktowej bramki Hewlik, Jasiński i ponownie Gładczak, bo za każdym razem na ich drodze stał "Kola". Dopiero w 34. minucie Jasiński na raty pokonał bramkarza rywala i na trybunach zaczęto drżeć o wynik. Minutę po kontaktowej bramce znów w roli głównej wystąpił Neagu broniąc uderzenie Daniela Wojtyny. Gospodarze bronili się bardzo ofiarnie do końca spotkania i nawet wprowadzenie lotnego bramkarza nie pozwoliło akademikom wyrównać, co natomiast pozwoliło drużynie FC Toruń powrócić na fotel lidera. Szkoda straconych punktów, ale Katowiczanie pokazali, że w tym sezonie są w stanie wygrać z każdym. Tym razem szczęście było po stronie rywala, a my gramy dalej i patrzymy już w kierunku kolejnego przeciwnika, a będzie nim już za tydzień zamykająca tabelę Pogoń Szczecin.

12 listopada 2018