Z piekła do nieba... czyli AZS UŚ gra do końca

Sobotni pojedynek dwóch akademickich drużyn przejdzie zapewne do historii polskiego futsalu. Ogromne emocje jakie towarzyszyły temu spotkaniu na długo pozostaną w pamięci kibiców, a zwłaszcza tych katowickich. Ale po kolei.Mecz rozpoczął się w sposób wymarzony dla podopiecznych trenera Pawickiego. Już w 8 sekundzie !!!! AZS UG wyszedł na prowadzenie na sprawą Mateusza Osińskiego. Chwilę później mógł odpowiedzieć Musiał, lecz przestrzelił z najbliższej odległości. AZS UŚ jeszcze nie zdążył dojść do siebie po stracie gola, a już było 2:0. Tym razem Lasika pokonał Wardowski. Trener Paweł Machura zanim poprosił o przerwę dla swojej drużyny, to Katowiczanie przegrywali już 3:0. Czas dla gości poskutkował lepszą grą i przede wszystkim bramką Szczurka, która dała nadzieję gościom na lepszy wynik. Od tego momentu inicjatywę przejęli przyjezdni, jednak nie potrafili uzyskać kontaktowego trafienia. Gdy wydało się, że będzie 3:2, gospodarze zdobyli czwartą bramkę tuż przed przerwą i w lepszych nastrojach udali się do szatni. Po zmianie stron znów zaatakowali akademicy ze Śląska, niestety Jasiński nie wykorzystał świetnego podania Wojtyny i w odpowiedzi Gdańszczanie po raz piąty pokonali Lasika. Kto w tym momencie wierzył w wygraną AZS UŚ? Chyba tylko sami zawodnicy i ich trener... W 25 minucie Jacek Hewlik mocnym celnym uderzeniem zakomunikował, że jego zespół jest jeszcze w grze. Od tego momentu trwało prawdziwe oblężenie gdańskiej bramki. Gospodarze mieli problem z opuszczeniem własnej połowy boiska, natomiast Katowiczanie zaczęli grać szybciej i składniej co przełożyło się w sytuacje bramkowe. 14 minut do zakończenia spotkania, po dobrze rozegranym rzucie rożnym bramkę zdobył Pękala. Kilkadziesiąt sekund później Szczurek opieczętował najpierw słupek, a po chwili poprzeczkę bramki miejscowych. Kontaktowe trafienie dla gości było tylko kwestią czasu. W 34 minucie kapitalna składna akcja przyjezdnych i Michał Cyganarowski ze stoickim spokojem pokonał Rafalskiego. AZS UŚ jeszcze przyspieszył tempo i minutę później był remis!!! Kamil Musek wyłożył piłkę "Saliemu", a ten trafił do pustej bramki. Gospodarze nie potrafili przeciwstawić się rywalowi, co skrupulatnie wykorzystał zespół Pawła Machury. Musiał po rogu głową po raz szósty trafił do gdańskiej bramki i w ten sposób ustalił wynik spotkania. Szok niedowierzanie miejscowych kibiców, ale zwycięstwo gości stało się faktem. To czego akademicy z Katowic dokonali w drugiej połowie meczu, pokazuje jak nieprzewidywalny jest futsal. Walka do końca i konsekwencja były najlepszą receptą na pokonanie Gdańszczan. Chwała chłopakom i nie pozostaje nic innego jak szukać punktów w kolejnych potyczkach. W meczu tym na podkreślenie zasługuje również bardzo dobra postawa sędziów, którzy naprawdę wysoko zawiesili poprzeczkę w kontekście przewinień i pozwolili futsalistom jednej i drugiej drużyny na twardą i męską grę.

04 marca 2018